środa, 15 lutego 2017

Nowe rozdziały

Podobny obraz


Rozdział XXVI - 26.Supuritto
Wizja się zmieniła. Wskazówki zegara zatrzymały się na północy, gdy cała wieża leżała powalona na ziemię w językach ognia. Zewsząd dochodziły odgłosy paniki. Widziała zwłoki ludzi leżące na ulicy. Niewielkim pocieszeniem było to, że nie rozpoznawała w nich nikogo ze swych znajomych. Jakaś zakapturzona, ciemna postać obserwowała to z wyraźną satysfakcją.
- Zdecydowanie za łatwo oszukać te wróżki.


Rozdział - Epizod IX
Po kilku partyjkach szachów, które skończyli niemal pół godziny wcześniej, Sting – wciąż siedząc na krześle – przeciągnął się i szeroko ziewnął, po czym wstał, wziął w ramiona śpiącego Lectora i udał się na piętro. Tam skierował swoje kroki w stronę sypialni kocura. Gdy umieścił przyjaciela pod kołdrą, sam poszedł do przylegającej do swojego pokoju łazienki, gdzie szybko pozbył się ubrań i wskoczył pod prysznic. Mimo tego, że nie bił się z gównem, dokładnie mył każdą partię ciała, przy okazji sprawdzając czy przez kilka dni bezczynności jego muskulatura się nie zmniejszyła. Z uśmiechem samozadowolenia skonstatował, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, a mimo to, by nie stracić formy, postanowił, że zadba jutro o kilkukilometrową przebieżkę. Nucąc pod nosem, wytarł się białym puchowym ręcznikiem, który następnie owinął wokół bioder, i ruszył do sypialni. Tak odziany podszedł do otwartego na oścież okna, oparł na parapecie łokcie i spojrzał w dół. Po ulicy kręciło się kilku podejrzanych typków, a poza nimi nie widział żywej duszy. Znudzony bełkotem walczących do zwycięstwa, przeniósł wzrok na niebo, które iskrzyło się wieloma gwiazdami. Gdy spostrzegł, że jedna z nich zostawia za sobą ogon, przymknął oczy i pomyślał życzenie, mając niezachwianą pewność, że się spełni. Chociaż miałby pokonać swojego największego idola, nie cofnie się przed dostaniem tego, czego chciał. Z tą myślą odwrócił się na pięcie i jednym ruchem pozbył się ręcznika, który niedbale rzucił na pobliskie krzesło, po czym w stroju Adama wsunął się pod kołdrę. Kwadrans później w pomieszczeniu dało się słyszeć tylko jego głośne pochrapywanie.


Rozdział XII - Koszmaru ciąg dalszy
Leżał na łóżku, wpatrując się w sufit. Jego wzrok był mętny, niepewny. Począł się głęboko zastanawiać, czy to wszystko teraz ma sens. Czy to wszystko ma sens po jej śmierci. Był pewien tego, że nadal chce rządzić Fiore i być jego prawowitym władcą w pojedynkę, lecz brak jej obecności pozostawił głęboką dziurę w jego sercu. Brak tych samych zielonych, smutnych oczu, w których mógł dostrzec nadzieję. Wiedział, że ich relacje były skomplikowane. Że jednocześnie się kochali i nienawidzili. Że jednocześnie chcieli być ze sobą, ale też być daleko od siebie. Że ich nienawiść do siebie czasem potrafiła przybrać inny obrót. Zupełnie inna odmiana miłości, czy też wzajemnej sympatii.
   Podniósł się do pozycji siedzącej, będąc już pewnym. Jego cel nie został osiągnięty. Mógł się od początku liczyć, że po to, by go osiągnąć, nie tylko pionki będą tracić coś ważnego, ale on również. Stracił ją, osobę, która jako jedyna w obecnej sytuacji coś dla niego znaczyła.

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Nowe rozdziały



Rozdział XXIV - 24.Masuku
Leżała na łóżku wpatrując się w okno naprzeciwko. Była tu już pół dnia i nic się nie stało. Przyprowadzili ją do tej niby-celi, która bardziej przypominała pokój gościny i kazali czekać. Było to dość czasu by poukładać tą nową sytuacje w głowie. Nie spodziewała się takiego zagrania po przeciwniku. Podając się za Levy bardziej przepuszczała, że wepchną ją do celi wraz z Elfman'em. Jeśli chodziło o muskularnego maga to nie miała o nim żadnych informacji. Trudno było się temu dziwić skoro nie widziała nawet swego strażnika o ile takowy jest. W sumie mogłaby się cieszyć spokojem ale raczej by nie brali „Levy” by po prostu tutaj siedziała. Jak na zawołanie rozległo się powolne pukanie do drzwi.
- Co za kultura - prychnęła pod nosem i już chciała podejść i otworzyć swemu „gościowi” gdy przypomniała sobie, że jest zamknięta od zewnątrz.
Wzięła głęboki oddech i czekała słuchając powolnego szczęku zamka. Wkrótce stanął w nich wysoki, barczysty mężczyzna. O mało nie parsknęła śmiechem. Mimo muskularnej sylwetki stojący w progu wyglądał komicznie. Ubrany w coś co mogło być różową skórą jakiegoś zwierzaka i niewielką zieloną czuprynę pośrodku głowy układającą się w ideale koło po prostu nie mógł być odbierany przez nią poważnie.
- Widzę, że już wypoczęłaś - powiedział, a jego głos przypominał kwilenie małego dziecka co jeszcze bardziej ją rozbawiło do tego stopnie, że musiała zamaskować to napadem wymuszonego kaszlu - Myślę, że możemy przejść do rzeczy. Rytuał „Wielkich Run” bez ciebie się nie odbędzie.



Rozdział I - Fałszywy Uśmiech
Tylko Ur stała cicho. Nie odzywała się, miała własne przemyślenia i argumenty na ten temat. - Ty też wiedziałaś ? - dopiero to pytanie skierowane od Mig w jej stronę , wybudziło ją transu . - Przypuszczałam . -No to twoje przypuszczenia były słuszne.-zrezygnowana , usiadła na swoim miejscu. Była zła bo jej nikt nic nie mówił. A przecież byli drużyną , prawda ?Tak czy siak nie chciała się odzywać , musiała to poskładać , o jedynie ona tego nie zrobiła.
~~~~
-Kurna ! Ur?! Co ty ?!
- Nie przeklinaj mi tu - ten ton głosu sprawił że przez jej ciało przeszły nieprzyjemne dreszcze.
- To że jesteś wkurzona i masz swoje humory nie znaczy , że masz szkodzić dziecku. Kobieto , ogarnij się. Twoje dziecko czeka na matkę w domu a ty przyjdziesz cała schlana?
- Nie jesteś moja matką , żeby morały prawić.
- Najwyraźniej muszę -syknęła z irytacją.
- Ale dlaczego to ja zawsze zostaje ?-jej twarz wyrażała grymas i niezadowolenie. Po chwili była bliska płaczu .Zmienne humory jak i nastawienie to jej główna cecha. Twarz Ur wygięła się ze z dziwienia. Czasami nie wie czy na nią tak alkohol działa ,czy jej za ta płacą. Przetarła tylko oczy , bo była już zmęczona tym ciągłym pilnowaniem przyjaciółki.
-Niech tylko się powiem, że jeszcze piłaś czy paliłaś szlugi , a porozmawiamy inaczej- Brązowooka jedynie zrobiła obrażoną minę. Po kolejną ,, zapałkę " nie chciała sięgać. Bądź co bądź , ale Ur miała rację. To jedynie pomaga jej się uspokoić na chwilkę , a pożera całkowicie od środka.



Rozdział XXXVIII - Blisko Serca
- Nie masz za co, ja tak samo nie wiedziałam. Może gdybyśmy zjawiły się wcześniej… Fairy Tail i tak będzie istnieć, niezależnie od tego, gdzie będziemy i czy będziemy razem czy osobno.
Uśmiechnęła się do mnie słabo. Ścisnęłam się za serce, usta układając w cienką linię. Tak musiałam powstrzymać łzy. Odetchnęłam ciężko, wpatrując się w łuskę. A co jeśli i tak niczego by to nie zmieniło? Może to naprawdę miał być koniec?



Rozdział XXXIV - ????
Lucy syknęła z bólu, jednak powoli czołgała się ku płaczącemu Tamaki’emu. Choć odrętwienie dolnych części ciała nie ustawało, dziewczyna nie umiała zostawić przyjaciela w tak trudnej dla niego sytuacji. Zabicie Katheriny nie tylko sprawiło, że stare rany ponownie się otworzyły, ale także doprowadziły do zmiany, która doszła we wnętrzu członka załogi. To nie był już ten sam roześmiany i pogodny Tamaki, którego wszyscy znali. Cierpienie przyćmiewało jego zmysły. Coraz mocniej pogrążał się w mroku, a Lucy najlepiej wiedziała, jakie konsekwencje niesie za sobą takie wydarzenie.


Rozdział LVIII - Ucieczka
Wróciła do rezydencji, licząc, że szczęśliwa nowina o powrocie pieniędzy zdążyła już dotrzeć do mieszkańców, którzy pozostali. Stanęła przed bramą i wkroczyła ostrożnie do środka, szykując się na nagły atak; nie nastąpił. Cisza przeszyła uszy dziewczyny, budząc w niej niepokojące lęki. Przeszła kawałek i weszła do środka, zastając ustawione przy ścianie torby podróżne.



Rozdział III - Ten, który ujeżdża węże.
— No.. widzę.. — Przełknął ślinę na samą myśl podróży. No obietnica obietnicą i nie powinno się jej łamać. Podniósł się z krzesełka, a zadowolona Shadowmore ruszyła już biegiem do wyjścia. Czerwonowłosy uśmiechnął się krzywo w stronę Lwa, który zachichotał pod nosem — chłopie ona ma dopiero siedemnaście lat..
— No, wiem — Loke zaczął go popychać w stronę drzwi gildii — kuj żelazo póki gorące!
Po tych słowach smoczy zabójca wyleciał przed drzwi, gdzie oczywiście wylądował na Queen. Albo on ma takiego pecha, że ją przyciąga. Albo cały świat jest kurwa przeciw niemu. Zaczynając od tej męczącej od samego myślenia misji po rudowłosego przyjaciela, który wyrywał by wszystko co ma dwie nogi i dwie ręce.
— Taidana.. — Zdziwionemu spojrzeniu dziewczyny ustąpił gniew i syk przez który wszystkie mięśnie chłopaka się spięły. Poderwał się i ruszył biegiem za Yoru jakby go sam diabeł gonił. Właściwie to nawet było dobre porównanie, bo wściekła Maya to jak szarlatan w skórze jagnięcia.



Rozdział ??? - Epilog 
Po niedługiej chwili Heartfilia odsunęła się od chłopaka i zrobiła kilka kroków wprzód. Uniosła ręce, jakby chciała się nimi ogrzać i wpatrywała się w znikającą gwiazdę. 
– Wiesz… – przerwała długą ciszę. – Nigdy o tym nie myślałam. 
– O czym? – Zbliżył się do niej. 
– Odkąd się poznaliśmy, zmagaliśmy się z wieloma przeciwnościami. Uczestniczyliśmy w wielu walkach i wielu próbach, ale nigdy nie sądziłam, że to się kiedyś stanie. 
Kilka łez spłynęło po jej policzkach i upadło na ziemię. Natsu objął ją od tyłu i obrócił ku sobie. 
ZAKOŃCZONY

niedziela, 11 grudnia 2016

285. Kiedy wszystko jest upierdliwe


Autor: Raimei Osaka
Opis: Historia opowiada perypetie Smoczego Zabójcy Błyskawic Taidanie Yotcie i jego przygodach w gildii Fairy Tail do której dołączył przez Natsu Dragneela. Chłopak ma także cel do którego dąży, jednak depcze mu po piętach tajemnicza mroczna gildia szukając tego samego co dwudziestopięciolatek. Jak potoczy się jego przygoda?
Wulgaryzmy / Możliwe sceny erotyczne
Kategoria: Komedia

w y s z u k a j

Szablon wykonała Sasame Ka z Ministerstwo Szablonów